Monte Cassino - Ogrodzieniec 24.07.2011

24 lipca 2011 GRH Siedemnasty wziął udział w inscenizacji walk o Monte Cassino, jaka od kilku lat regularnie odbywa się w ruinach zamku w Ogrodzieńcu. Inscenizacja bitwy była zwieńczeniem trzydniowej imprezy, w trakcie której szereg grup zaprezentowało swój sprzęt i umiejętności. Siedemnastacy, tym razem jako "Żubry" (nominalnie 17 LBS) swoim skromnym, trzyosobowym oddziałkiem wsparli jedną z drużyn szturmowych, jakie sformowano w ramach scenariusza bitwy.

Zanim jednak doszło do "starcia" z obrońcami ruin klasztoru, mieliśmy okazję gościć w imponującym obozie rekonstruktorów 2 Korpusu Polskiego. W tym roku istotnie można było nacieszyć oczy ilością i jakością zgromadzonego wyposażenia przez naszych gościnnych gospodarzy. Rozległy, przesycony wręcz epokowym wyposażeniem teren obozu dawał doskonałą iluzję tamtych czasów, zwłaszcza, że gospodarze troskliwie unikali wszelkich "współczesności" – nie sposób było uświadczyć plastikowych butelek, foliówek itp. Podobnie troskliwie i pomysłowo opracowany został scenariusz inscenizacji bitwy: uniknięto uproszczeń, dłużyzn, zaś nieuniknione umowności scenariusza i tak pozwalały, naszym zdaniem, zrozumieć istotę cassińskich walk: przemieszanie oddziałów, wielokierunkowe natarcia i obrony pojedynczych obiektów, ciągły kontredans ataków i kontrataków. "Żubry" rzucone zostały do drugiego ataku, po załamaniu się i rozbiciu pierwszej drużyny atakujących Polaków. Także atak drużyny, którą wspieraliśmy, zakończył się tylko połowicznym sukcesem – nawet po zdławieniu oporu wysuniętego i wczepionego w skały stanowiska niemieckiej broni maszynowej, druga drużyna poniosła olbrzymie straty po niespodziewanym kontrataku spadochroniarzy i strzelców górskich. Skonsolidowanym w dalszym ataku resztkom przetrzebionych drużyn brakło już mocy, by przełamać uporczywą obronę grzbietu i mostu. Szczególnie dawały się we znaki obsługiwane przez "Niemców" z determinacją i pod silnym ogniem moździerze, "uciszone" dopiero zuchwałym manewrem polskich komandosów. Tylko nieliczni z atakujących frontalnie drużyn mogli cieszyć się z ostatecznego opanowania klasztoru... na szczęście wszystkich, także poległych, poderwała do wspólnej prezentacji po skończonej bitwie odtworzona z głośników pieśń o czerwonych makach... 

Dzień był zatem nad wyraz udany. Po licznych rozmowach z rekonstrukcyjną bracią, po pożegnaniach, pamiątkowych zdjęciach i niezbędnym posiłku, nasyceni rekonstrukcyjnymi wrażeniami po raz kolejny opuszczaliśmy gościnny Ogrodzieniec.

[MM]

[foto: Joanna Mielczarek] 

 



Galeria zdjęć